Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

Mali wielcy Ulubieńcy

Cześć wszystkim. Luty dobiegł końca, zresztą bardzo bardzo szybko, czas więc na ulubieńców miesiąca. Wzięłam się też za denkowanie, ale nie wiem czy interesują Was wpisy z recenzjami tych kosmetyków, które czasami również rozczarowują lub nic ciekawego nie wnoszą. Wiadomo, nie zawsze się trafi na dobry kosmetyk.

 Lekka, wpadająca w ucho piosenka na niedzielę - Misia Ff 'Mózg"
Trzymajcie się ciepło :)





1. Ochronny sztyft do ust, Neutrogena. Dołączony do kremu Neutrogeny z ostatnich ulubieńców. Znalazłam go w kieszeni kurtki na wiosnę z czego bardzo się cieszę, bo całkowicie o nim zapomniałam. Jest treściwy, dobrze nawilża i na długo pozostaje na ustach. Po nałożeniu go na noc usta są mięciutkie i widocznie zregenerowane.

2. Tusz dający efekt sztucznych rzęs, Lovely. Jego olbrzymią zaletą jest niska cena. Oprócz tego, nie tylko podobnie wygląda, ale również daje podobne efekty co droższe mascary (o ile nie lepsze). Nie kruszy się, a przy tym wydłuża i pogrubia rzęsy nie sklejając ich.

3. Hialuronowy Mikrozastrzyk, Soraya. Lekkie serum, które doceniam szczególnie za przyjemne nawilżanie. Ponadto mam wrażenie, że skóra dzięki niemu zyskuje zdrowszy wygląd, jest promienna, elastyczna.

4. Żel pod prysznic Hibiskus i biała herbata, Alterra (Rossman).  Żel jak to żel - ważne, że dobrze myje, nie wysusza i nie podrażnia. Konsystencję ma średnią, taką galaretowatą, ale czasami to też dobra odmiana. Za to zapach jest cudowny! Bardzo słodki :) W składzie nie znajdziemy parabenów, SLS, czy składników pochodzenia zwierzęcego. Szkoda, że to wersja limitowana.





W lutym moja pielęgnacja twarzy opierała się głównie na stosowaniu własnego toniku z kwasem migdałowym i nawilżaniu kwasem hialuronowym. Oba kwasy zachwyciły mnie swoim działaniem! 


Kwas hialuronowy. Póki co częściej stosowałam wcześniej wymienione serum Soraya (Hialuronowy Mikrozastrzyk), w którym tak naprawdę nie ma  kwasu hialuronowego, a jego prekursor Sodium Hyaluronate. Jednak on również wiąże wodę i zapobiega przed jej utratą, w efekcie nawilża. O tym zwykłym  kwasie hialuronowym na pewno jeszcze napiszę. 
Kwas hialuronowy to naturalnie występująca w organizmie substancja. Znajduje się właściwie na całym obszarze skóry, wypełnia przestrzeń międzykomórkową. Ma działanie powstrzymujące uwalnianie się wody z organizmu, ujędrnia również skórę. Niestety, wraz z upływem lat ilość tej substancji znacznie spada. To właśnie z tego powodu zaczynają pokazywać się wszelkie oznaki starzenia się skóry. Do czterdziestego roku życia traci się aż połowę zapasów kwasu hialuronowego. Jakie działanie ma kwas hialuronowy? Poza doskonałym nawilżaniem skóry sprawia on, że staje się ona bardziej miękka i elastyczna. Wzmacnia wewnętrzne warstwy skóry, dzięki czemu jest ona zdrowa. Chroni naskórek przed uszkodzeniami zewnętrznymi, przyspiesza gojenie się. To dzięki kwasowi hialuronowemu u dzieci tak szybko znikają wszelkie uszkodzenia mechaniczne. - źródło: www.styleandage.pl
Czytaj dalej »

Ocena produktu po próbce - da się?

I tak, i nie. Gdy dostajemy po jednej próbce danego kosmetyku, ciężko jest dokładnie ocenić jego działanie. Tym bardziej, że większość z nich wymaga regularnego, długotrwałego stosowania. No niestety.

Często może być też tak, że skóra dostając coś nowego zareaguje pozytywnie. Jednak nie wiemy co się stanie przy dłuższym stosowaniu kosmetyku. Produkt może działać coraz łagodniej lub, co gorsza, zacząć nam szkodzić.






A jednak są też plusy! Próbki pozwalają nam poznać zapach, kolor i konsystencje kosmetyku. Dla wielu osób są to bardzo ważne kategorie w jego ocenie. Kolejnym plusem próbek jest ogólne zapoznanie się z kosmetykiem - dowiadujemy się o jego istnieniu, przeznaczeniu, składzie.

Czasami zdarza się, że zakup pewnej ilości próbek jest tańszy niż kupno produktu pełnowymiarowego (łącznie o takiej samej pojemności). Jako przykład podam produkty John Masters Organics (szampon cynk&szałwia 103zł/236ml; próbki szamponu 24x2zł = 48zł/ 240ml). Wadą jest tylko brak wygodnego opakowania.






Miłe zaskoczenie spotkało mnie, gdy po założeniu sobie kart stałego klienta w sklepie Yves Rocher dostałam cały zestaw różnych próbek. To, jak i wiele innych rzeczy, dobrze świadczy o firmie i pokazuje, że dba ona o swoich klientów. Oczywiste jest więc, że próbki mają działać na korzyść producentów, mają nas zachęcać do kupienia danego kosmetyku.


A jak wy to widzicie? Da się oceniać kosmetyki po próbkach?
Ja uwielbiam chomikować wszelkie próbki, dlatego trochę mi się ich uzbierało. 
Najwyższy czas zacząć je zużywać. :)
Czytaj dalej »

Mniej lub bardziej Ulubieni Stycznia




Peeling enzymatyczny Organique, Basic Cleaner -  póki co, peelingu użyłam zaledwie cztery razy. Mogę jednak powiedzieć, że zapowiada się obiecująco i zasługuję na wyróżnienie. Oczyszcza, czyni skórę przyjemną w dotyku i nadaje zdrowszy wygląd. Ale, ale. O szerszym jego działaniu napisze niebawem.


Krem do rąk i paznokci Neutrogena, Norwegian Formula -  ratował moje dłonie tamtej zimy i... ratuje je również teraz. Jest treściwy, dobrze nawilża nawet bardzo suche dłonie. Przynosi natychmiastowe i długotrwałe ukojenie. Dość szybko się wchłania. Zawsze, gdy inne przereklamowane kremy zawodziły, wracałam do tego. Jest świetny!






Odżywka do włosów Gliss Kur, Ultimate Repair - nie zawiodła mnie gdy na nią liczyłam, dlatego trafia na listę ulubieńców miesiąca. Ułatwia rozczesywanie, wygładza, nawilża. Recenzja TUTAJ.


Tonik do twarzy Kolastyna, Refresh - jest przeznaczony do cery suchej i wrażliwej. Sprawdził się też przy mojej trądzikowej, mieszanej. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Rano pomaga obudzić się twarzy, w ciągu dnia świetnie odświeża. Skóra jest po nim wygładzona, zyskuje lepszy, jakby promienniejszy wygląd. Polecam, polecam, polecam! Nie podrażnia, nie wysusza, jest tani, łatwo dostępny i przyjemnie pachnie.




Czytaj dalej »

W kryzysowych sytacjach - czarna odżywka Gliss Kur

Ostatnio, gdy moje włosy dostały w kość, ta odżywka mi pomogła. Po nadmiernej stylizacji bałam się, że włosom nic nie pomoże, że ich nie rozczeszę i długo nie doprowadzę do ładu. Na szczęście się myliłam...




Odżywka Gliss Kur Ultimate Repair ma ładny zapach, kremową konsystencje i poręczne opakowanie przez co łatwo się aplikuje i rozprowadza na włosach. Przeznaczona jest dla bardzo zniszczonych i suchych włosów. Jest wydajna, kosztuje ok. 11zł/200ml. Można też ją znaleźć w wersji 20 ml za 4zł.

W jej działaniu najbardziej cenię szybkie, odczuwalne nawilżanie. Włosy stają się miłe, przyjemne w dotyku, łatwo się rozczesują, a w dodatku nie są obciążone. Nie elektryzują się i nie puszą.




Ta odżywka jest moim must have, szczególnie w momentach kryzysowych. Nie trzeba jej długo trzymać na włosach jak niektórych masek, które dają podobny efekt. Szybkie rezultaty to najprawdopodobniej zasługa dużej ilości silikonów. Nie stosuję jej codziennie, więc nie wiem jak wypada przy regularnym stosowaniu. Mimo to jestem z niej zadowolona, ponieważ nie zawiodła mnie gdy na nią liczyłam. Cieszę się, że wpadła w moje ręce. :)
Czytaj dalej »

Balsam do ust Baby Lips *Peach Kiss*

Witajcie! Dzisiaj przychodzę z dość skromną, ale przyjazną dla oka pomadką od Maybellin. 




Baby lips to kolekcja balsamów do ust, które wyróżniają się kolorowym designem oraz ładnym zapachem. Do wyboru mamy sześć wariantów z czego 3 pozostawiają delikatny kolor. Mój balsam, o dumnej nazwie Peach Kiss, jest koloru nude i daje bardzo dziewczęcy, perłowy, i delikatny efekt na ustach. Dobrze nawilża (producent wspomina o 8 godzinach nawilżenia), niweluje suche skórki, pasuje do każdego makijażu. Moim zdaniem idealnie nada się na ostatnie pogody. Zastanawia mnie tylko, czy wszystkie wersje mają SPF, czy tylko te na których jest to specjalnie wyróżnione. Cena jak na balsam do ust trochę wysoka, bo ok. 10zł. 






Wygląda fajnie, nieprawdaż? :)




Czytaj dalej »

Grudniowy Shinybox - mój pierwszy i idealnie trafiony

Cześć kochani! Dzisiaj przedstawiam Wam nowe pudełko Shinybox, które nie tylko świetnie się prezentuje, ale również kryje w sobie ciekawą zawartość. 




Każdy mógł dostać troszkę inną kombinację kosmetyków. Moja jest idealnie dopasowana, chociaż prawdopodobnie to kwestia przypadku. Znalazłam w niej: peeling enzymatyczny z Organique, krem do rąk Anatomicals, zestaw 3 fazowej rekonstrukcji włosów Kerabond oraz bibułki matujące Marion i błyszczyk L'oreal.






Uważam, że to bardzo udane pudełko. W moim przypadku zawiera 4 pełnowymiarowe produkty o łącznym koszcie 132zł oraz szampon KeraBond 3x10ml. Najbardziej jednak, jestem ciekawa peelingu z Organique i chętnie sprawdzę czy jest warte swojej ceny. Spodziewajcie się recenzji! :) Pozdrawiam.



Czytaj dalej »

Recenzja 13 produktów do twarzy i ciała








 Plastry do depilacji, Veet Debiut

Ocena: 3/10
Opinia: To rzeczywiście był mój debiut. U mnie plastry się nie sprawdziły - nie wyrywały wszystkich włosków, a wosk pozostawał na skórze i nie dało się go zetrzeć przy użyciu dołączonych chusteczek. Bolało tak jak się spodziewałam, że będzie boleć, czyli bez żadnej taryfy ulgowej. Ocena wynika także z mojej niechęci do depilacji czymkolwiek innym niż maszynka.


Balsam do ciała, Neutrogena

Ocena: 7/10 
Opinia: Fajny balsam, o przyjemnej, kremowej konsystencji i ładnym zapachu.Raczej szybko się wchłania pozostawiając przy tym delikatną, ochronną powłokę. Dobrze natłuszcza i nawilż, chociaż chwilami chciałoby się jeszcze spektakularnych efektów. Sprawdza się zimą. Używałam go tamtej zimy szczególnie do suchych plam na rękach i łokciach. Dawał sobie radę.


Żel do higieny intymnej, Venus

Ocena: 9/10
Opinia: Żel ma wygodne opakowanie z pompką, krótki skład, praktycznie niewyczuwalny zapach i dobrą cenę. Jest naprawdę delikatny, nie spowodował żadnych podrażnień. Spełnia swoje zadanie, jest wydajny i godny polecenia.
 





Kremowe mydło pod prysznic, Ziaja

Ocena: 8/10 
Opinia: Zacznę od tego, że uwielbiam płyny tej firmy, chociażby za zapachy. Ten pomarańczowy jest również całkiem całkiem, trochę jednak za mocny i chemiczny. Polecam osobom, które mają ochotę na płyn do kąpieli o kremowej konsystencji i owocowym zapachu. Najczęściej przecież te kremowe płyny mają kremowe zapachy, ewentualnie jakieś kwiatowe, miodowe. A ten nie. :)
+Wygodne i duże opakowanie (500ml), wydajność, nie podrażnia, dobrze myje, jest tani, zapach długo się utrzymuje.


Kremowy żel pod prysznic, Isana

Ocena: 5/10 
Opinia: Kocham kokosowe zapachy, ten jednak nie zachwyca. Żel jest tani, spełnia swoje zadanie tak jak powinien, jest dostępny w każdym Rossmannie. Mógłby trochę lepiej się pienić i ładniej pachnieć.







Brązujący balsam do ciała, Eveline

Ocena: 6,5/10 
Opinia: Balsam ma poręczne opakowanie, jest wydajny, daje efekty już po pierwszym użyciu, nie tworzy smug, trochę pachnę samoopalaczem, ale znośnie. Nie można go nadużyć, bo szybko uzyskamy efekt przeciwny od pożądanego. O efektach ujędrniających nie ma mowy. Podsumowując - jest całkiem ok.






Żel do mycia twarzy, Bourjois

Ocena: 7/10 
Opinia: Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego - z takiego założenia wychodziłam. Jednak... mimo, że żel jest przeznaczony do wszystkich rodzajów cery to przy mojej wrażliwej  i dość kłopotliwej sprawdził się niczego sobie. Odświeża, oczyszcza, ładnie pachnie. Myślałam, że będzie wysuszał, ale nie robił tego... i chwała mu za to!




Pianka oczyszczająca do twarzy, Iwostin

Ocena: 10/10 
Opinia:  Używałam jej bardzo długo, każde opakowanie starczało mi średnio na pół roku. Pianka dobrze oczyszczała, nie ściągała i nie podrażniała skóry. Jej zapach jest średni, ale można się do niego przyzwyczaić, ponieważ nie jest drażniący, czy brzydki, po prostu specyficzny. Jedynym powodem dla którego po kilku latach postanowiłam zmienić piankę na coś innego jest SLS w składzie, ale on jest prawie wszędzie. 



Krem redukujący trądzik, Ziaja

Ocena: 7/10 
Opinia: Powiem od razu, że ten krem nie zlikwiduje trądziku, ale pewnie przyda się przy pielęgnacji skóry trądzikowej. Najbardziej cieszyłam się z tego, że krem nie powoduje błyszczenia się skóry i dobrze nawilża. Nadaje się pod makijaż, dobrze się rozprowadza, ma delikatny zapach.






Żel Epiduo

Ocena: 9/10 
Opinia: Jest to lek na receptę, który działa trochę jak peeling enzymatyczny, ponieważ przyśpiesza rogowacenie i łuszczenie się naskórka. Stosuje się go przy trądziku. Początkowo strasznie wysusza, powoduje zaczerwienia i łuszczenie, później skóra się do niego przyzwyczaja i jego działanie jest znacznie słabsze. U mnie się sprawdził i sądzę, że dużo mi pomógł, jednak nadal walczę, ponieważ trądziku całkowicie nie wyleczył.


Mydło błotno-solne, White Flower

Ocena: 6,5/10 
Opinia: Mydło jest koloru czarnego. Ponadto jego charakterystyczną cechą jest rozpuszczanie się i pękanie... nie wiem jak to nazwać. Dobrze myję, również ciało, bez uczucia ściągnięcia skóry. Nie uczuliło mnie, jednak czasem trochę przesuszało. Stan skóry przy jego stosowaniu nie zmienił się, mimo to, uważam, że to dobre mydło za małe pieniądze.





Krem BB do cery tłustej, Garnier

Ocena: 6/10 
Opinia:  Mam co do niego mieszane uczucia. Początkowo byłam nim bardzo zachwycona, ponieważ pozwolił mi osiągnąć zamierzony efekt - promienna cera, pokrycie niedoskonałości, ale bez efektu maski. Jesienią i wiosną używałam odcieniu Light, później latem Medium. Na pewno jest wydajny, ma SPF 20, daję naturalny efekt, jest tani. Niestety szybko się zmywa, a wraz z nim efekt zmatowienia. Pachnie alkoholem. Obawiam się też, że zapycha pory.



Peeling enzymatyczny, Lirene

Ocena: 1/10 
Opinia: Ale byłam zawiedziona! Peeling ten zupełnie na mnie nie zadziałał. Co gorsza, podrażnił i spowodował wysyp. Później dowiedziałam się, że to przez parafinę, która często występuje w drogeryjnych peelingach. Po tym kryzysie powstał mój domowy peeling enzymatyczny z ananasa. :)





Czytaj dalej »

Opalizujący płyn do kąpieli Tutti Frutti Farmona

Smakowity koktajl orzeźwiającego i pobudzającego granatu oraz słodkiej pitai przepełnia radością i chęcią do działania. Wyjątkowo lekka, puszysta piana z opalizującymi, złocistymi drobinkami zmysłowo otula i rozświetla ciało, a zachwycający aromat egzotycznych owoców stymuluje pozytywną energię. Dzięki zawartości kompleksu nawilżającego nie wysusza skóry, delikatnie ją nawilża i zmiękcza. Na długo pozostawia uczucie radości i słodkiego ukojenia.

Cena: ok. 15zł

Pojemność: 500ml

Opakowanie: Nie ma co się łudzić - ta duża, pojemna butelka to nie szkło, a niestety plastik. Dlatego po zużyciu olejku nie posłuży już do przelewania innych płynów do kąpieli, a wyląduje w koszu. Jednak trzeba przyznać plastikowa jest znacznie bardziej poręczna, wygodna i oczywiście lekka. Na szczęście jest też przezroczysta, dzięki czemu widać ile olejku zostało. Ładny design na plus. Lichy koreczek, który ciężko było odkręcić, na minus.

Wydajność: A owszem wydajny. Według producenta wystarczy na 20 kąpieli (na jedną kąpiel mamy wlać 25ml). Dla mnie ok.

Konsystencja: Fioletowy, bardzo gęsty płyn, nie przywołujący na myśl olejku.

Zapach: Wyrazisty, relaksujący, pobudzający i oczywiście owocowy. Na plus, że jeszcze na długo pozostaje na skórze. Bardzo mi się podoba!

Dlaczego warto było go kupić: Żaden z niego olejek, bardziej już zwykły płyn do kąpieli. Zwykły, bo nie do końca mnie zadowolił. Dawał określoną ilość piany bez względu na to ile go wlałam, a zapach jakby ulatywał. Za to strasznie polubiłam go używać do mycia, bezpośrednio. Przyjemnie się rozprowadzał na ciele, nawilżał, zapach stawał się bardziej wyczuwalny. Ideał.

Czy kupię ponownie: Musiałoby minąć trochę czasu, żebym kupiła dokładnie ten sam. Ponieważ lubię poznawać różne kosmetyki, wąchać różne zapachy, to tego samego na razie nie kupię. Prędzej zdecyduję się na inny "olejek" Farmony z tych w nowej odsłonie graficznej i chyba w nowych wariantach zapachowych.

Czytaj dalej »

Szampon No Gravity zapobiegający wypadaniu włosów

Dzisiaj będzie o szamponie Oyster  używanym przez fryzjerów. Takie szampony zyskały przydomek "profesjonalny", ale czy słusznie?

1. Od producenta
Szampon pobudzający, do mycia kruchych włosów  i zapobiegający ich wypadaniu. MULTIVIT SHUTTLE kompleks nano molekuł złożony z witamin E,F,P,B5 sorbitolu oraz gliceryny ma działanie wzmacniające i odżywcze , podczas gdy kolagen, białko strukturalne tkanek,dodaje włosom objętości i elastyczności. Rewitalizuje włosy.



2. Dostępność i cena
Takie szampony możemy znaleźć (zamówić) w salonach fryzjerskich i sklepach z kosmetykami dla fryzjerów. Widziałam je też na Allegro za ok. 35 zł z przesyłką. Czyli nie najgorzej.




3. Opakowanie, wygoda i wydajność
Jest to plastikowa, okrągła buteleczka z dużym otworem i pojemności 250ml. Jest jak najbardziej wygodna i praktyczna. Konsystencja szamponu jest akurat, więc i z wydajnością jest ok.




4. Skład
Tu wolałabym się nie rozpisywać. Dla zainteresowanych dołączał zdjęcie. Skład jest długi i może odstraszać. Jednak... zamiast tradycyjnego SLS na drugim miejscu znajduje się Sodium Coceth Sulfate, który także jest detergentem, ale znacznie łagodniejszym. Doszukałam się tez gliceryny, sorbitolu, mocznika, ekstraktu z nasion sezamu, henny, oczaru wirginijski, olei, kolagenu, witaminy B5. Składniki te mają naprawdę fajne i różnorodne zastosowanie w szamponach.




5. Działanie, czyli plusy i minusy
Pierwsze dwa mycia - włosy były oklapnięte i po prostu obciążone. Później było znacznie lepiej. Szampon bardzo mnie zaskoczył, pozytywnie oczywiście. Świetnie nawilżał i wygładzał włosy, było to przede wszystkim czuć. Włosy ładnie się układały, były delikatne i miękkie.

+ wygładza i nawilża,
+ odżywia, regeneruje,
+ zawiera keratynę (główny budulec włosa), która odbudowuje i zapobiega rozdwajaniu końcówek,
+ poręczne opakowanie,
+ warty swojej ceny,
+ raczej dobrze się pieni,
+ ma przyjemny, słodkawy zapach,

- może obciążać,
- w składzie alkohole, PEG-i,
- nie zauważyłam efektu zmniejszenia wypadania włosów.
Czytaj dalej »

Kremowy żel pod prysznic Yves Rocher z malwą

Żel francuskiej firmy Yves Rocher odznaczony został certyfikatem Ecocert, który gwarantuje nam, że minimum 95% składników kosmetyku jest pochodzenia naturalnego, z czego 10% pochodzi z upraw organicznych.


 

*Opakowanie: fajny gruby plastik, poręczne, mocny zatrzask, estetyczne i porządne

*Konsystencja: kremowa, średnio gęsta, lekko galaretowata i lepka,
żel jest koloru białego, lubi zbijać się w małe grudki, nie pieni się, ale pozostaje cały czas kremowy
(nie wiem czemu, ale moje pierwsze skojarzenie dotyczące konsystencji to bawełna)




 *Zapach: delikatny, wyczuwalnie praktycznie tylko podczas kąpieli, kwiatowy,
jak dla mnie może być, ale nie ma się nad czym zachwycać

*Wydajność: mało wydajny, opakowanie 200ml starczy na kilka - kilkanaście razy,
nie jest typem rodzinnego żelu pod prysznic, a raczej dodatkowego umilacza kąpieli




 *Skład: 99% składników pochodzenia naturalnego, 0% parabenów i barwinków,
nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego, zawiera sok z Aloe Vera i ekstrakt z malwy,
bez SLS,




*Cena i dostępność: drogerie Yves Rocher, czasami allegro,
 w cenie regularnej kosztuje ok. 10zł, jednak jest bardzo często w promocji, ja zapłaciłam 6zł,




Podsumowanie:
+ żel spełnia swoje funkcje,
+ nie podrażnia,
+ potrafi uprzyjemnić zwykły prysznic,
+ jest poręczny,
+ gratka dla wielbicieli kosmetyków bio, organicznych,
+ idealny dla osób o wrażliwej skórze, 

+/- nie zauważyłam żadnego nawilżającego działania,
+/- nietypowa konsystencja,
- niewydajny.


Czytaj dalej »

Trzy ajurwedyjskie szampony w pudrze

Swoje zamówienie na www.helfy.pl zrobiłam już dość dawno. Byłam jednak bardzo zadowolona z zamówionych szamponów (i nie tylko), dlatego uważam, że warto jest coś o nich napisać.

 Szampony te, to różne mieszanki ziół. Przygotowuje się je w prosty sposób, mieszając ok. 1-2 łyżki z wodą, aby uzyskać raczej rzadką konsystencje. Gotowy szampon najlepiej nakładać rękawiczkami, przy czym lekko masować skalp. Cały zabieg okazał się dla mnie nie tak kłopotliwy jak myślałam. Oczywiście użycie gotowego szampony jest znacznie szybsze, wygodniejsze i mówiąc wprost mniej z nim brudzenia. 

Kolejną kwestią poróżniającą zwolenników i przeciwników tych szamponów jest zapach. We wszystkich przypadkach jest intensywny i niektórych może drażnić. Ponadto długo utrzymuje się na włosach. Osobiście uważam, że zapach jest znośny, a nawet może się podobać.




Szampon Heenara. W składzie między innymi Aritha (orzech myjący), Shikakai (orzech z drzewa indyjskiego), Amla i Maka. Dwóch ostatnich używałam także oddzielnie jako odżywki.




Wydaje mi się, że to właśnie z niego byłam najbardziej zadowolona. Ma uzależniający zapach, super odświeża i odżywia. Włosy są po nim miękkie, puszyste i jestem skłonna powiedzieć, że nawet uniesione od nasady. To taki szampon z odżywką, który przy częstym stosowaniu w 100% pozwoli przywrócić równowagę przetłuszczającej się skórze głowy.




Aritha. W składzie sama Aritha, czyli południowo-indyjskie orzechy, tzw. orzechy piorące używane też do prania ubrań. Na polskiej etykiecie mowa jest też o dodaniu oliwy z oliwek, która ma dodatkowo nawilżać nasze włosy.






Kompletnie przeciwieństwo Heenary, jeśli chodzi o zapach. Jest wręcz mdlący. Co do samego oczyszczania nie można mu nic zarzucić. Włosy czyste i przyjemne w dotyku.




Shikakai.  Proszek pozyskiwany z orzechów indyjskiego drzewa shikakai.





Zdecydowanie delikatniejszy, ale spełnia swoją funkcje. Ponadto sprawia, że włosy są wygładzone i łatwo się rozczesują.




 Podsumowując:
+ całkowicie naturalne,
+ dobrze oczyszczają, nie przyzwyczajając włosów do detergentów,
+ włosy są miłe w dotyku, miękkie, wygładzone, puszyste, dłużej świeże,
+ wbrew pozorom szampony są wydajne,
+ ajurwedyjskie zioła nie wysuszają i nie plączą włosów, a wręcz przeciwnie,

- u mnie ze zmyciem oleju sobie nie poradziły (raz i więcej wolałam nie próbować),
- zapach i nakładanie szamponu nie dla każdego,
- przy niedokładnym spłukaniu pozostają drobinki we włosach, 
- czasem miałam odczucie, że włosy są bardziej matowe. 

Czytaj dalej »